Idealny klient, czyli jaki?

Codzienność przynosi nam sytuacje w których spotykamy się z różnymi klientami. Bez znaczenia jest tutaj kto do kogo przyszedł, kto o kogo zabiegał. Czy istnieje idealny klient? Jak go rozpoznać?

Kluczową sprawą jest:
Czego ode mnie chce? Jak mnie postrzega?

Jeśli jestem specjalistą w jego oczach to współpraca będzie się układać w sposób prawidłowy tzn. ja wykonuję pracę – klient przyjmuje moją pracę za poprawną i ją uznaje wraz z ceną.

Niejednokrotnie jednak postawa potencjalnego klienta wydaje się być nieadekwatna do sytuacji.

Łaskawca

Sam bym to zrobił, ale nie mam czasu.
Wszystko już wie, zna się na wszystkim, ma wszelkie niezbędne narzędzia, czyta, zna branżę. No, ale nie ma akurat czasu, bo jest „w trasie”, a tak w ogóle to banał, więc każdy to może zrobić w moment. Nawet Ty.

I zaczyna się parada przepychanek słownych, wytykania błędów, kwestionowania profesjonalizmu, używanych narzędzi i oczywiście czasu pracy. Z taką osobą współpraca jest zazwyczaj niemożliwa lub jeśli w ogóle to kończy się klęską dla obu stron.

Do tematu kosztów za pracę nawet się nie podchodzi.

Omnibus

W dobie dostępu do internetu każdy może potencjalnie posiąść wiedzę na konkretny temat. Może także zdobyć umiejętności, jednak nie dzieje się to tak automatycznie jak się może wydawać.

Sieć pełna jest poradników na temat niemal każdej dziedziny, ale należy pamiętać, że doświadczenia się w internecie nie zdobędzie. Można się dowiedzieć jak się posługiwać narzędziami, jak ich używać w konkretnej sytuacji, ale nie nic poza te dokładne sytuacje. I tu tkwi haczyk. Nawet najwięksi specjaliści w swoich branżach zawsze mogą się czegoś nauczyć, tym samym nie ma omnibusów.

Współpraca z omnibusem jest o tyle trudna, że nie opiera się ona na żadnych zasadach. Omnibus myśli, że ma rację, bo tak myśli, ale jej nie ma w świetle zasad z danej dziedziny co mu nie przeszkadza być w błędzie.

Święcie przekonany o swojej nieomylności, ściąga współpracę do poziomu poniżej normy. Ciężka współpraca, okrojona płaca.

Pesymista

Nie ma takiej możliwości, aby tradycyjną drogą zaspokoić pesymistę. Zaneguje wszystko od kształtu, przez kolor na formacie pliku skończywszy. Zazwyczaj nie ma dostatecznej wiedzy z dziedziny na temat której się wypowiada, jednak potrzeba wyrażenia swojej krytycznej opinii bierze górę nad konstruktywną krytyką.

Jest kilka możliwości współpracy z pesymistą. Jedną jest powracanie na kolejnych etapach pracy do poprzednich wersji propozycji – zazwyczaj zagubiony w swoich krytykach w końcu wpada na genialny pomysł, który wcześniej został już zaproponowany i nagle jest genialny produkt, który wyszedł spod ręki genialnego pesymisty.

Forma nieudana, termin co prawda dotrzymany, ale to dzięki niemu, koszt co prawda był ustalony, ale on też coś zrobił. Tak czy inaczej, pesimitycznie to widzę.

Realista (idealny klient)

Werble już słychać z dala, zbliża się, zsiada z konia i nie trzeba się mu kłaniać. Tak to prawdziwy klient, idealny klient. Nie interesują go nasze narzędzia, ani nasz wygląd. Zależy mu tylko na produkcie/usłudze i o to chodzi.

Na każdym etapie prac przygląda się i ocenia. Nie wylewa mailami wytłuszczonych wykrzykników. Merytorycznie zgłasza uwagi, zadaje rzeczowe pytania lub potwierdza akceptację.

Rób tak, żeby było dobrze.

Przyszedł po produkt/usługę i ma zamiar za nią uczciwie zapłacić. Jak dżentelmen prosi o fakturę i wychodzi. Nie rzuca docinek pod nosem typu: „no to się nam udało”. Wie, że jemu się nic nie udało, bo nic nie zrobił. To Ty to zrobiłeś.

Kluczem do zrozumienia współpracy z klientami jest fakt, że spotykają się dwie strony: jedna potrzebuje pomocy – druga potrafi jej udzielić. Obie strony rozumieją relację zamawiający – wykonawca, potrzebny czas, posiadanie umiejętności, cenę za wykonanie usługi.

Spotykają się dwie strony:
jedna potrzebuje pomocy – druga potrafi jej udzielić.

Pewnego razu

Transakcja wiązana jak u dentysty. Pacjent przekracza próg klimatyzowanego gabinetu i godzi się na ból, światło w oczy, korektę uzębienia i koszt za usługę. Nie kwestionuje, użycia znieczulenia firmy X, czy wypełnienia firmy Y. Leży grzecznie, a potem płaci i idzie do domu. I jeszcze się chwali jak ma dobrze ząb załatany.

Gdy w drodze z pracy wieczorem samochód odmówi posłuszeństwa, wyjmuje telefon, dzwoni po pomoc i godzi się na oczekiwanie, bo jest późno, bo jest daleko, bo nietypowa usterka. Po przyjeździe lawety z uśmiechem wita jegomościa w ogrodniczkach, jako wybawcę z opresji. Modli się, by usterka była błaha i faktycznie jest. Płaci bez mrugnięcia okiem i jedzie dalej do domu.

Czyli się da.

 

Do pobrania brief zamówienia

Poniżej w pliku przykłady zagadnień, które powinieneś znać przed zamawianiem czegokolwiek u wykonawców. Niezależnie czy zamawiasz ulotki, rzeźby czy kontenery transportowe, kolejne punkty pomogą odpowiedzieć na pytania zanim jeszcze wykonawca je zada. Przygotuj się na tą rozmowę.
Bądź jak idealny klient.

Brief PDF .pdf
Brief DOC .doc

 

Oceń artykuł